Liceum nr 9
im. A.S. Puszkina
w Zielonodolsku
flagarosji
flagapolska
Szkoła Podstawowa i Gimnazjum
w Igołomi
 
 
KSIĘGA GOŚCI
czytaj
dopisz
  
forum
  
POKAZ SLAJDÓW
Kraków
gmina

NA STRYCHU I W PIWNICY


Mówią, że cuda są wokół nas, trzeba tylko się rozglądnąć i wszystko może się zdarzyć. Całkowicie się z tym zgadzam. Przecież wszystkie otaczające nas rzeczy chowają w sobie, jakieś tajemnicę, zagadki, mają swoją historię i swój mały cudowny świat.
Ot i u nas w rodzinie jest takie cudo: to stara, niepozorna etażerka. Niedawno mi zdarzyło się przeglądać stare rzeczy na naszym strychu. Ta etażerka na książki- to nasza rodzinna relikwia. Ona przekazywana była z pokolenia na pokolenie. Cztery dębowe półeczki łączą ładne rzeźbione nóżki. Ta elegancka ciemno - dębowa etażerka widziała wiele starych książek, gazet z przemówieniami Stalina i różnorodnych czasopism, których dawno już nie drukują.
zegarTam też, na strychu, stoi obok z etażerki skrzynka ze starymi książkami. Schowano je tutaj, by nie zajmowały miejsce w mieszkaniu i nie kurzyło się na nie. Zdziwiłam się, zobaczywszy, że połowa książek w skrzynce to podręczniki, z których uczyli się moi rodzice. Z ciekawością przewracałam ich kartki by poczuć szkolny duch tamtych czasów, pofantazjować, jak moja mama, będąc uczennicą, siedzi w ławce szkolnej na lekcji nad nimi.

Doprowadziłam też do porządku istniejący na strychu kącik ze starymi częściami zamiennymi. Niegdyś w domu były rowery, na których jeździli wszyscy: tata, mama, stryjeczne rodzeństwo. Rowery dawno połamały się, pewne elementy przerdzewiały. Zmieniły się czasy, rodzeństwo wyrosło, a w naszym mieście teraz funkcjonuje transport autobusowy. Dlaczego ludzie przestali korzystać z rowerów, i w naszym mieście zupełnie ich nie spotyka się?. Ot i stoją nasze stare, połamane rowery na strychu, czekają na powrót swoich czasów. Wyrzucać ich jednak nie chcemy. Czasem pragnę naprawić je, i jak było wcześniej, udać się na nich na rodzinny spacer w las na grzyby lub jagody.

Najdziwniejszą i najbardziej cenną rzeczą, którą znalazłam na strychu była mała szkatułka z zabytkowymi numizmatami. Jest ich niedużo, zaledwie kilka sztuk, lecz są bardzo ciekawe, na przykład moneta z 1963 roku z portretem pierwszego kosmonauty planety - Jurija Gagarina! Lub dwa doskonale zachowane acz odmienne ruble: jeden papierowy 1981 roku, inny żelazny z 1992 roku.
Wydawałoby się, różnica między datami wypuszczenia tylko dziesięć lat, a między tymi dwoma numizmatami- cała epoka państwa. Perłą tej szkatułki jest jednak srebrna moneta z 1911 roku z podobizną imperatora Rosji - cara Nikołaj II i z napisem w starorosyjskim języku. Na początku ja nie zrozumiałam napisów, lecz mama pomogła mi ją przeczytać i opowiedziała, że monetę znaleźli w ogrodzie, kopiąc ziemię podczas sadzenia krzaków porzeczki. Oczywiście, znalazła się ona w ziemi przypadkowo, lecz dla nas ta znaleziona rzecz amurto obecny skarb. Trzymając ją w rękach możemy przenosić się myślami wstecz, w głąb historii, próbować poczuć i wyobrazić sobie atmosferę sprzed 100 lat.

Wiele jeszcze różności jest naszym strychu: i stary wózek, w której wożono mnie, kiedy byłam mała, i kufer z obuwiem, która, jak my wszyscy mamy nadzieję, przyda się podcza marszu nad rzekę lub w las za jagodami. Skromnie w kącie, prawie nie zajmując miejsca, leżą wędki - one też czekają na swoją godzinę, przecież może kiedyś zdarzyć się, że, jak wiele lat temu nasz tata weźmie parę wędek i pójdzie ze swoimi dziećmi łowić ryby. Chociaż, mówią, że z każdm rokiem wędkarzom wiedzie się coraz gorzej. Ryb w rzece Wołdze coraz mniej i mniej. Skutki technicznego postępu, i tak jak i wszędzie, świat zwierzęcy broni się przed nim.

Syncowa Dasza
5 klasa Gimnazjum nr 3
Zielonodolsk