Gimnazjum
nr 3
w Zielonodolsku
flagarosji
flagapolska
Szkoła Podstawowa i Gimnazjum
w Igołomi
 
 
KSIĘGA GOŚCI
czytaj
dopisz
  
forum
  
POKAZ SLAJDÓW
podróż
spotkania
spotkania 2
dom myśliwych
Kraków
Wawel
Wieliczka
spotkania 3
uczelnie
Szkoła
gmina

ВИЗИТ УЧЕНИКОВ С ЗЕЛЕНОДОЛьСКА В ИГОЛОМИ


1 dzień 2 dzień 3 dzień 4 dzień 5 dzień 6 dzień 7 dzień

8 CZERWCA (PONIEDZIAŁEK)

ujPierwszy dzień pobytu rosyjskiej delegacji uczniów i nauczycieli w Polsce był wypełniony wrażeniami. Poznaliśmy wiele nieznanych nam osobliwości polskiej ziemi. Każdy z nas miał swoje osobiste przeżycia.

Wszystkim nam podobała się wycieczka do Jagiellońskiego Uniwersytetu. W starym budynku Colegium Maius pokazano nam najnowocześniejszą ekspozycję z fizyki. Dzieci wprost nie chciały odchodzić, bez oglądnięcia i wypróbowania na sobie działania eksponatów . Następnie byliśmy na lekcji języka rosyjskiego ze studentami Jagiellońskiego Uniwersytetu. Bardzo cieszyliśmy sie z poznania ze studentami, naprawdę zakochanymi w Rosji. Fakt, istnienia specjalizacji "Rosjoznawstwa" , wydaje nam się dość dziwny. eswCiekawe były też odwiedziny w Europejskiej Szkole Wyższej, gdzie pan Rawel zajmująco opowiedział o tej uczelni, jej kierunkach, historii powstania i atmosferze w niej panującej. Wyższa uczelnia jest położona w budynku, który był kiedyś radzieckim konsulatem, teraz tu inne życie, inne cele. Europejska Szkoła Wyższa bierze udział w europejskich humanistycznych projektach, wśród nich wiele z wymianami studentów w programie.

chimeraByliśmy też na obiedzie w ciekawej, pod względem wystroju i położenia, restauracji "Chimera"; mimo dziwnej nazwy, obiad był całkiem smaczny. Po sytym obiedzie, z trudem się poruszając, poszliśmy do " Krakowskiej Galerii", po drodze oglądając piękny Kraków. W "Krakowskiej Galerii" poczęstowano nas kawą. Już na samym początku jak zobaczyliśmy szkołę w Igołomi, bardzo zdziwił nas porządek w niej panujący, a także fakt, że na przykład, na czas lekcji drzwi zewnętrzne są zamykane i uczniowie nie mogą opuścić szkoły. Wieczór spędziliśmy w kręgu polskich przyjaciół i zasypialiśmy z oczekiwaniem nadejścia nowego dnia.

9 CZERWCA (WTOREK)

pałacOczekiwania nas nie zawiodły. Uczniowie z rosyjskiej szkoły wzięli udział w lekcji angielskiego języka w gimnazjum Igołomi. Im bardzo spodobała się atmosfera i relacje panujące między nauczycielem a uczniami, duża otwartość i przyjazny dialog. Następnie odbyło się spotkanie z wójtem gminy, gdzie dużo dowiedzieliśmy się o ustroju, elementach ciekawego życia tego okręgu Polski: nam opowiedziano o ekonomii, oświatowych wójtprogramach, rozwoju sportu, pracy różnych służb (trochę później byliśmy koło przepompowni na brzegu Wisły), ciekawa okazała się też organizacja różnych świąt i uroczystości, na przykład jasełek na Boże Narodzenie. Nam spodobało się serdeczne przyjęcie, pod koniec spotkania zamieniliśmy się pamiątkowymi prezentami.

W tym dniu także byliśmy w Pałacu, gdzie obecnie znajduje się Archeologiczne Muzeum, i obejrzeliśmy eksponaty (zabytkowe wyroby z ceramiki). Później zwiedziliśmy muzeum św. Brata Alberta, gdzie nas skoczbardzo życzliwie przyjęły siostry albertynki, noszące jego imię. Nas rozczuliła ich szczerość, cele życia, pomaganie ludziom, według nauki Chrystusa i dewizy brata Alberta. Świat rzeczywiście stałby się o wiele lepszy, gdyby wszyscy ludzie chcieli tak żyć .
Na tym nasze wycieczki nie skończyły się: na koniec spotkaliśmy się z prywatnym farmerem , Janem Skoczem, który sadzi kukurydzę. On nam pokazał wyposażenie gospodarstwa, maszyny, opowiedział o tym, jak jest ono zorganizowane. Zaważyliśmy, że Polacy - to bardzo gościnny naród, wszyscy, którzy nas przyjmowali, uważali za swój obowiązk nas ugościć.

strzałka

10 CZERWCA (ŚRODA)

teatrzykKażdy następny dzień nie był podobny do poprzedniego. Każdy zostawia wiele przyjemnych wrażeń. Dzisiaj byliśmy świadkami Święta szkoly. Dźwięczał ładny śpiew, patrzyliśmy na inscenizację według baśni J. Ch. Andersena «Ołowiany żołnierzyk». Ciągle pojawiał sie motyw miłości i sprawiedliwości, jako miernika dobra i zła. Myślę się, że z dużym zaangażowaniem należy uczyć się tych szlachetnych doznań, od dziecka.
Po przedstawieniu zjedliśmy obiad w szkolnej stołówce, gdzie bardzo nam spodobało się menu, jak również samo umeblowanie sali. Poznaliśmy się i zaprzyjaźnili z kilkoma nauczycielami. W tym czas nasi uczniowie grali w bilard, a trochę później spróbowali swoich sił w siłowni, oraz sprawdzili celność strzelania w szkolnej strzelnicy.

Później zwiedziliśmy jeszcze jedno indywidualne gospodarstwo rolne, Eugeniusza Stawinogi, gdzie sadzone są ziemniaki, kapusta, papryka. Zdziwiliśmy się, ogromną jak na nasz kraj - ilością ziemi w gospodarstwie, 15 ha obrabiają gospodarz, jego żona, córka i dwóch pracowników. Bardzo sprytnie pomyślana organizacja gospodarstwa.

zolnierzeWieczorem byliśmy na miejscowym cmentarzu, obok grobów polskich i rosyjskich żołnierzy. Nam spodobał się wystrój cmentarza: nie ma mrocznego nastroju, dookoła kwiaty, lampy, wycieczka zostawiła w nas bardzo jasne odczucia.
11 czerwca w Polsce jest duże religijne święto, będzie mnóstwo uroczystych procesji, wszyscy ludzie będą odpoczywać. W programie naszej wizyty także jest zaplanowany wspólny odpoczynek z polskimi przyjaciółmi. Teraz lepiej porozumiewamy się z polskimi przyjaciółmi.

strzałka

11 CZERWCA (CZWARTEK)

boże ciałoW Polsce w tym dniu jest duże religijne święto «Boże Ciało», dla wszystkich jest to dzień odpoczynku. Uczniowie udali się wspólnie z polskimi kolegami na to święto. Z kościoła wyruszyła uroczysta procesja: małe dzieci rzucały na drogę płatki kwiatów, grała orkiestra, w procesji w białych sukienkach brały udział dziewczynki, podobne do aniołeczków. Dorośli w tym czasie wyjechali do Krakowa. Jadąc, też spotykaliśmy podobne procesje.
Później zobaczyliśmy muzeum samolotów mieszczące się pod gołym niebem, niestety nie mogliśmy wejść, bo z powodu święta było ono zamknięte. Niespodzianką była zmiana miejsca zamieszkania przez dzieci . Okazało się, że przyjąć ich u siebie chcieli wszyscy Ci, którzy byli wiosną u nas w Zielenodolsku, dlatego «podzielili» ich pobyt po kilka dni: 3 dni przyjmowali naszych uczniów Laura i Paulina, a następnie Magda i Arleta. Wieczorami dzieci spędzili czas ze swoimi polskimi rówieśnikami: grali w piłkę nożną na stadionie w Igołomi, byli nad jeziorem, spacerowali i uczyli się wzajemnie języka, coraz lepiej się rozumiejąc. Także i dorośli w kręgu rodziny dowiedzieli się nieco więcej o życiu rodzinnym w Polsce i w Rosji, przypominały sie poznane kiedyś rosyjskie słowa.

strzałka

12 CZERWCA (PIĄTEK)

wawelDzisiaj byliśmy na wycieczce w «sercu Krakowa» - na Wawelu. Nas oczarował zabytkowy Pałac królów jagiellońskich, i chociaż, według słów przewodnika, mało zostało z dawnej wielkości, duch dawnych czasów dawał się odczuć wszędziesmok, zaczynając od murów otaczających pałac. Ładne sale, ich wystrój, mieszanka różnych stylów - wszystko to jakby przeniosło nas w okres średniowiecza. Oczywiście, chłopaków najbardziej zainteresowały rycerskie sale, gdzie były pokazane broń i zbroje. Zdaje się, jeżeli byłoby można, oni wszystko to by przymierzyli na siebie. I na zewnątrz i wewnątrz majestatycznie wygląda Katedra na Wawelskim wzgórzu: tu pogrzebani są polscy królowie. Kiedy wchodzisz do środka, czujesz się jakbyś dotykał historii. Następnie zeszliśmy po krętych schodach do Jaskini Smoka, dowiadując się jej historii, poznaliśmy również legendę o smoku, który ponoć niegdyś tu żył i dlatego jest symbolem Krakowa. teatrSpacerując po starym zaułkach nowoczesnego miasta, doszliśmy ponownie na Rynek, zwiedzili Sukiennice, gdzie kupiliśmy i otrzymali od przyjaciół w prezencie różne pamiątki. Zatrzymaliśmy się i sfotografowali się przy pomniku znanego polskiego poety Adama Mickiewicza, który za życia był przyjacielem wielkiego rosyjskiego poety Aleksandra Puszkina. Znów pomyśleliśmy o tym, że nasze narody wiele wiąże ze sobą. Także zaglądnęliśmy do Mariackiego kościoła, i tutaj jeszcze raz wciągnęli powietrze ducha dawnych czasów, nacieszyli się jego majestatycznym pięknem.

strzałka

13 CZERWCA (SOBOTA)

wieliczkaDzisiaj nas czekała, chyba, najbardziej unikalna wycieczka w naszym życiu: zeszliśmy na głębokość do 135 metrów do solnej kopalni w Wieliczce. Ponad 2 godziny chodziliśmy po podziemnych chodnikach. Początkowo po drewnianych schodach zeszliśmy w dół 350 stopni, następnie stopniowo opuszczaliśmy się na trzeci poziom kopalni różnymi przejściami. Na każdym przystanku oglądaliśmy rzeźby z soli kamiennej, zabytkowe przedmioty pracy górników. Dowiedzieliśmy się, że w Polsce istnieje stare przysłowie, analogiczne do rosyjskiego: by poznać człowieka, trzeba z nim zjeść beczkę soli (a to 280 kg!). Kościół kopalniana głębokości 101 m wygląda po prostu wspaniale! Podłogi podobne do marmurowych, pod sufitem wiszą «kryształowe» żyrandole, ściany upiększają wątki z Ewangelii, przy czym ich wygląd zależy od kąta, pod którym patrzy widz. Jakie było nasze zdumienie, gdy okazało sie, że wszystko to jest zrobione z soli! Tutaj ciągle odbywają się śluby; niewątpliwie jest to bardzo romantyczne. Nasz pilot z humorem zaproponowała nam by wykąpać się w podziemnym słonym jeziorze, rzucić monetę i pomyśleć życzenie. Wesoło wyglądały figurki gnomikow, zabawnymi były domekpodania i legendy, związane z nimi. Na przykład, jeżeli dziewczyna chce udanego zamążpójścia i szczęścia w życiu, trzeba liznąć gnomika w brodę. Nasze uczennice zażartowały, że u jednego gnomika już całą brodę zlizali! Wieczorem byliśmy w gościnie w Domu Myśliwych, gdzie poczęstowano nas daniem z sarniny. Ochoczo przymierzyliśmy myśliwskie płaszcze, nauczyliśmy się "grać" na myśliwskim rogu, widzieliśmy dyplomy i łupy myśliwych, dowiedzieliśmy się o tym, że oni nie tylko polują na zwierzęta, lecz także zajmują sie ochroną środowiska.

strzałka

14 CZERWCA (NIEDZIELA)

daszaTo ostatni dzień naszego pobytu w Polsce. Dzisiaj byliśmy w Krakowskiej Plazie, zobaczyliśmy w kinie IMAX film 3D o podwodnym świecie, zrobiliśmy ostatnie zakupy. Wieczorem jakoś długo pakowały się walizki, nie chciało się kłaść się spać i żegnać się… W naszej pamięci jeszcze długo pozostaną wspomnienia o tej cudownej przejażdżce, o ludziach, którzy oddali nam ciepło swoich serc, o wspaniałych miejscach, które mogliśmy zwiedzić.

Oksana Chmielnicka